Najbardziej efektowna odsłona serii o mutantach okazuje się zarazem wyjątkowo głupia, hałaśliwa i nużąca dla widza, który nie jest zagorzałym fanem X-Men.
Najbardziej efektowny film z serii o mutantach Marvela jest także bez wątpienia najgłupszym z nich – wszystko kręci się wokół pierwszego „supermutanta”. Kiedyś pozbyli się go starożytni Egipcjanie, grzebiąc pod wielką piramidą. Dzisiaj powraca i zamierza wygubić całą ludzkość, by zrobić miejsce tylko dla mutantów. Polacy mają dodatkową okazję do uśmiechu – jeden z bohaterów filmu, Magneto (Michael Fassbender), ukrywa się przed światem w Polsce. Pracuje w hucie w Pruszkowie, żyje z rodziną w kamiennym domu przypominającym brytyjski cottage, a z lasu przychodzą się z nim witać sarenki. Gdy dojdzie do próby schwytania Magneto, okaże się także, że polska milicja ma na wyposażeniu łuki. Co „Heńka” (pseudonim Magneto) oczywiście nie powstrzymało. Długaśny finał jest tyleż nużący, co hałaśliwy, a cały film męczący dla każdego, kto nie jest zapamiętałym fanem „X-Men”. © ℗ wyst. James McAvoy, Michael Fassbender, Jennifer Lawrence, Nicholas Hoult