ReżyseriaSimon Evans
WystępująDavid Tennant, Michael Sheen, Simon Evans, Georgia Tennant
Rok produkcji2020

Błyskotliwa, perfekcyjnie zagrana komedia o pandemicznych próbach teatralnych miesza kolejne warstwy fikcji z dyskretnym humorem i prawdziwym dramatem, a pod kpiną z próżnych artystów skrywa ciepłą przypowieść o ludzkiej kruchości, samotności i potrzebie bliskości.

Wystawieni” („Staged”) to serial komediowy, ale są w nim chwile, kiedy lęk chwyta nas za gardło. Ot, bohaterowie dowcipkują, przedrzeźniają się, aż nagle jeden przestaje rozmawiać i patrzy w stronę sąsiedniego domu. Patrzy i milczy. Wreszcie zafrasowany mówi, że sąsiadka (mocno starsza osoba), której przynosi zakupy, nie pojawiła się tego dnia przed domem. Poza ekranami komputerów i smartfonów (a głównie na nich rozgrywa się akcja „Wystawionych”) jest przecież prawdziwy świat. Świat pandemii. A kiedy ktoś starszy nagle przestaje się pojawiać, oznaczać to może tylko jedno – koronawirus zabrał kolejną ofiarę. Brytyjczycy potrafią to robić – wiedzą, że nie ma prawdziwej komedii bez prawdziwego dramatu. Uczyli się w końcu od Szekspira i Dickensa. „Wystawieni”, produkcja telewizji BBC, to serial, który był błyskawiczną odpowiedzią na pandemię i lockdown. Nakręcono go wiosną ubiegłego roku, a premierę miał już 10 czerwca, zatem niewiele ponad trzy miesiące po tym, jak cała Europa rozpoczęła walkę z COVID-19. Sześć odcinków po 22 minuty, skromna obsada i spory sukces, bo widzom i krytykom podobało się tak bardzo, że jesienią nakręcono serię drugą, która miała premierę już w styczniu tego roku. Teraz obydwie serie pokazuje w Polsce Canal+. Pomysł jest genialny w swej prostocie. Mikroskopijna obsada i kilka ekranów. Obiecujący, zdolny, acz bardzo niepewny własnej wartości reżyser teatralny Simon Evans próbuje uratować przedsięwzięcie zdmuchnięte przez lockdown. Miał w jednym z londyńskich teatrów wystawiać „Sześć postaci w poszukiwaniu autora” Luigiego Pirandella. Z powodu pandemii premiery nie będzie, nici ze sławy i z pieniędzy, a Simon akurat jest bez grosza przy duszy i waletuje u swojej siostry. Pojawia się jednak pomysł, by rzecz kontynuować – można przecież

prowadzić próby on-line. Wszyscy i tak siedzą zamknięci w domach. A kiedy narodowa kwarantanna się skończy, reżyser i jego aktorzy będą gotowi do wejścia na deski teatru. mieszanie warstw fikcji Simon Evans to prawdziwe imię i nazwisko twórcy serialu i autora scenariusza, który zaprosił do współpracy Davida Tennanta i Michaela Sheena. Wszyscy występują tu jako oni sami w mocno podkręconej, zabawnej wersji. Szybko okazuje się, że nie jest to najlepiej dobrana para. Panowie niby się lubią i cenią, a w rzeczywistości nieustannie podszczypują, są próżni, zazdrośni, leniwi, zaś nieszczęsny reżyser ma z nimi skaranie boskie. „Wystawieni” to nie jest jednak opowieść o fikcji w fikcji, bo sam dramat Pirandella odgrywa rolę czysto instrumentalną (choć wybór akurat tej sztuki dodaje całości kolejną warstwę „meta”, wszak u włoskiego pisarza bohaterowie toczyli spór na temat tego, czy są postaciami fikcyjnymi, czy prawdziwymi). Wokół Tennanta i Sheena mamy także ich rodziny. Żony obu panów okazują się o wiele lepiej przystosowane do życia w zamknięciu, może dlatego, że mają co robić, kiedy ich mężowie

pozują na artystów. Panie tymczasem mają własną zdalną pracę, zajmują się dziećmi, ogarniają dom, pomagają swoim przyjaciółkom znajdującym się w trudniejszej sytuacji. Szczerze – mamy prawo się zastanawiać, jak tak fajne kobitki wytrzymują w ogóle z takimi patafianami jak ekranowy Tennant i ekranowy Sheen. Zwłaszcza że ten pierwszy wciąż wymiguje się od domowych obowiązków, a ten drugi mocno popija. Silnych kobiet jest tu więcej – siostra reżysera czy agentka organizująca całe przedsięwzięcie. No i w ostatnim odcinku pierwszej serii wspaniały gościnny popis Judi Dench, która stawia wszystkich do pionu. W drugiej serii „Wystawionych” metafikcja staje się jeszcze bardziej meta. Po kolei zatem: mamy serial, który pokazuje prawdziwych aktorów jako fikcyjne wersje samych siebie. Owe fikcyjne wersje pracują nad sztuką, w której postacie zadają sobie pytanie o własną realność. A teraz uwaga, dochodzi kolejna warstwa: okazuje się, że między pierwszym a drugim sezonem serialu bohaterowie nakręcili serial „Wystawieni” o aktorach zamkniętych w domach i próbujących Pirandella. W dodatku dostają propozycję, by zaadaptować ten tekst na potrzeby nowej, amerykańskiej wersji.

„Wystawieni” – komedia niby o lockdownie, a tak naprawdę ciepła przypowieść o tym, jak bardzo potrzebujemy się nawzajem

Wszystko to jest wielce zabawne, świetnie napisane i perfekcyjnie zagrane, choć zrozumiem, jeśli znajdą się malkontenci. Nie każdemu muszą odpowiadać ten dyskretny humor i mieszanie warstw fikcji, części widzów może się to wszystko wydać nieco nudne. Podpowiem: warto czekać na gościnne występy takich sław jak Samuel L. Jackson, Michael Palin czy Cate Blanchett. Ja byłem kupiony od pierwszego odcinka i w związku z tym obwieszczam pierwszą udaną produkcję czasów pandemii na temat pandemii. A prób było sporo. I filmowych, i telewizyjnych. ten serial ma serce „Niech pan zrobi cokolwiek – mówił w pewnym żarcie rysunkowym Andrzeja Mleczki facet z kamerą. – A ja to uchwycę na gorąco”. Na początku pandemii kablowy gigant HBO zgodnie z tą zasadą uruchomił projekt „W domu” – zaproszeni do współpracy filmowcy z Polski, Finlandii czy Hiszpanii, siedząc na kwarantannie, mieli nakręcić krótkie filmy na temat nadzwyczajnej sytuacji, w której znalazł się świat, oni sami i ich bliscy. Gdyż – jak wiadomo – gdy coś ważnego dzieje się ze światem, artyści natychmiast mają na ten temat coś ważnego do powiedzenia. Guzik prawda, artyści nie mieli do powiedzenia nic. Pojedynczymi

chlubnymi wyjątkami okazały się takie tuzy jak Jerzy Skolimowski czy Paweł Łoziński. Reszta ograniczyła się do pretensjonalnych, pustych, autotematycznych jojczeń. Ależ byłoby cudnie, gdyby jakiś polski Simon Evans wyszydził tę pustkę w komediowym serialu! Próby filmowe też zawodziły. Mieliśmy dziwaczne połączenie kryminału z kinem obyczajowym w filmie Douga Limana „Skazani na siebie” („Locked Down”) z Anne Hathaway i Chiwetelem Ejioforem. Był fatalny dystopijny thriller Adama Masona „Songbird. Rozdzieleni”. Był „antyrasistowski” thriller Mostafy Keshvariego „Corona” o ludziach zamkniętych w windzie, przy czym jeden z zamkniętych podejrzany jest o nosicielstwo koronawirusa. Nakręcono sporo dokumentów. Na tym tle „Wystawieni” wyróżniają się nie tylko humorem i błyskotliwym wykonaniem. Ten serial ma serce, a uciekając niby w świat fikcji wewnątrz fikcji, dotyka emocji bardzo prawdziwych i bardzo powszechnych. Bohaterowie są bufonami, a zamknięcie sprawia, że ich wszelkie wady

widać lepiej. A jednocześnie trudno nie wchodzić w ich skórę, kiedy zastanawiają się, za czym najbardziej tęsknią w zamknięciu, zaczynają doceniać najbliższych i zarazem wystraszeni patrzą na pusty świat wokół. Sceny dialogowe są tu nieustannie zderzane z obrazami Londynu i całej Wielkiej Brytanii w ścisłym lockdownie – naprawdę robi to wrażenie. kruche z nas istoty Nie chcę być teraz źle zrozumiany, bo właśnie ciśnie mi się pod pióro zdanie, że „Wystawieni” przywracają pandemii właściwe proporcje. Nie chodzi o to, że lekceważę setki tysięcy ofiar i cierpienie milionów zakażonych. Jak świat długi i szeroki cierpimy z powodu śmierci bliskich, modlimy się za chorych, podziwiamy lekarzy i pielęgniarki, współczujemy tym, którzy właśnie przechodzą ciężkie próby. A jednak w szerszej skali pandemia koronawirusa to wydarzenie dużo mniej katastrofalne nie tylko od wielkich wojen, lecz także innych, wcześniejszych epidemii. Żyjemy nią intensywnie, bo dzieje się tu i teraz, bo jesteśmy nią dotknięci, bo wszystko zintensyfikowane zostało przez szkło powiększające współczesnych mediów – w tym mediów społecznościowych. W ostatecznym rozrachunku serial Simona Evansa przypomina nam, jak zabawni jesteśmy w swoich zuchwałych próbach ogarnięcia wszystkiego, jak kruche z nas istoty, jak desperacko szukamy pocieszenia, jak bardzo potrzeba nam innych do tego, by po prostu żyć. Lubimy śmiać się z bogatych i ze sławnych, serial „Wystawieni” żeruje na tej potrzebie, ale trudno nie zauważyć, że zamknięci w domach sami zostaliśmy aktorami w przedstawieniu na scenie eksperymentalnej. A wrażenie to zostało jeszcze spotęgowane zredukowaniem komunikacji międzyludzkiej do pogaduszek na Skypie, do nużących konferencji na Zoomie. Jedno z najcelniejszych zdań w „Wystawionych” pada wtedy, gdy jeden z bohaterów pyta drugiego, o czym rozmawia ze znajomymi w czasie narodowej kwarantanny. „Czuję się tym wszystkim przytłoczony – odpowiada Tennant. – I szukam dowodów na to, że inni też są przytłoczeni”.

← PoprzedniaNastępna →