Postapokaliptyczny serial animowany zachwyca bezczelnością i wyobraźnią – w świecie, gdzie ludzie żyją w podziemnych miastach, a Ziemią rządzą przedziwne zmutowane zwierzęta, Kipo szuka drogi do domu w towarzystwie równie ekscentrycznych towarzyszy. Produkcja jest absurdalna, pełna dziwacznych przygód i bardzo zabawna. Jedynym zgrzytem pozostaje wątek gejowski wprowadzony do fabuły, oceniony jako wciśnięty na siłę i nieodpowiedni, zważywszy na młody wiek dwunastoletniej bohaterki i zapewne również widzów serialu.
Nowy animowany serial Netflixa zachwyca bezczelnością i wyobraźnią. Rzecz dzieje się w postapokaliptycznej przyszłości, kiedy to ludzie żyją w podziemnych miastach, Ziemią zaś władają przedziwne zmutowane bestie. Żaby w krawatach, węże grające rock and rolla, koty, które zamieniły się w drwali, wilki obserwujące gwiazdy i gromadzące wiedzę naukową. Wszyscy lękają się zaś gigantycznych zmutowanych psów, żółwi oraz… królików. Kipo to nastolatka poszukująca drogi do domu, w czym pomagają jej wychowana wśród wilków dziewczyna, luzacki chłopak z walkmanem, jego dziwaczny kumpel, larwa, oraz sześcionoga i czterooka świnka. Brzmi to jak kompletny odjazd i takie właśnie jest – absurdalne, pełne dziwacznych przygód i bardzo zabawne. Niestety, zabawę psuje trochę wciśnięty na siłę do fabuły wątek gejowski. Wyjątkowo nieodpowiedni, bo bohaterka ma 12 lat i – jak mniemam – typowi widzowie tej serii tyle samo.