ReżyseriaKitty Green
WystępująJulia Garner, Matthew Macfadyen, Makenzie Leigh, Kristine Froseth
Rok produkcji2019

Rozgrywający się w ciągu jednego dnia dramat obserwuje młodą asystentkę Jane, która z rozsianych po biurze śladów rozpoznaje w niewidocznym szefie seksualnego drapieżnika i odkrywa obojętność chroniącego go otoczenia. Zdaniem Piotra Goćka Kitty Green stworzyła najmądrzejszy i najmocniejszy film epoki #MeToo: wybitne kino unikające publicystycznej dosłowności na rzecz niedopowiedzeń.

W

„Asystentce” niczym w zręcznym horrorze: nigdy nie widzimy potwora, odczuwamy jednak jego obecność. Potworem jest bezimienny szef głównej bohaterki, właściciel studia filmowego w Nowym Jorku. Nie widzimy go na ekranie, słyszymy za to jego głos, gdy przez telefon ruga swą asystentkę. Poza tym wszystko, co wiemy o tajemniczym szefie, pochodzi z obserwacji jego zachowań dokonywanych przez Jane (rewelacyjna rola Julii Garner). Asystentka pracuje dopiero od pięciu tygodni, ale zaczyna się orientować, w jakie miejsce trafiła. Starsi pracownicy żartują, żeby nigdy nie siadać na kanapie szefa. Po podłodze gabinetu walają się damskie kolczyki. Żona szefa dzwoni z awanturami,

pragnąc się dowiedzieć, co robi jej mąż, gdy nie ma go w domu. Wreszcie z prowincji przybywa panienka bez doświadczenia, której obiecano pracę w firmie, ale którą najpierw zakwaterowano w luksusowym hotelu, żeby mógł ją odwiedzać nowy chlebodawca. Cała historia opowiedziana jest z punktu widzenia Jane, a akcja zamyka się w jednym długim dniu. Asystentka pierwsza przychodzi i wychodzi, sprząta, odbiera telefony, prowadzi kalendarz, przynosi lunch, roznosi wiadomości i układa kalendarze spotkań. Nuda i harówka, ale rozsypane strzępy informacji o prawdziwym obliczu wszechmocnego szefa, ewidentnie seksualnego drapieżnika, zamieniają miejsce pracy w koszmar. Najbardziej przerażające jest zaś to, że

wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, wedle jakich reguł szef prowadzi firmę, ale kompletnie ich to nie obchodzi. Jest, jak jest, nie ma się co wychylać. Bo po co ryzykować własną posadę? Trudny wybór stoi przed samą Jane – czy powinna podzielić się z kimś wiedzą o swoich podejrzeniach na temat przełożonego, o którym cała firma mówi tylko „On”? „Asystentka” jest najmądrzejszym i najmocniejszym filmem epoki #MeToo, bo zamiast publicystycznej plakatowości, zamiast dosłowności wybiera opowiadanie poprzez niedopowiedzenia. To nie polityczna agitka, ale wybitny dramat. Kitty Green przez rok zbierała świadectwa ludzi pracujących pod rządami Harveya Weinsteina, po czym przedestylowała je w wielkie kino. „Asystentka” trafiła do kin tuż przed pandemią i niestety błyskawicznie została zdmuchnięta z ekranów przez koronawirusa. Mało kto o niej słyszał, a jest to bez wątpienia jeden z najlepszych filmów roku 2020.

← PoprzedniaNastępna →