Szlachetne zmutowane żółwie ninja stają do walki z klanem zabójców planującym wytruć Nowy Jork. Piotr Gociek uważa tę ekranizację za dziwaczny i zbędny powrót marki: prostą fabułę na półgodzinny odcinek rozciągnięto nużącymi walkami i pościgami, jednowymiarowymi postaciami oraz rzadkim humorem, a szczególnie ostro krytykuje występ Megan Fox.
Chociaż jestem zwolennikiem kinowego relaksu w towarzystwie dobrze zrobionych popcorn movies, nie potrafię wykrzesać z siebie sympatii dla tego dziwacznego i zupełnie niepotrzebnego filmu. Prościutki scenariusz mógłby być podstawą maksymalnie półgodzinnego odcinka animowanego serialu, sceny walk oraz pościgów są głęboko nużące, postacie bardziej jednowymiarowe od kartki papieru i nawet serwowany z rzadka humor nie ratuje sytuacji. Widzieliśmy w ostatnich latach świetne nowe interpretacje starych popkulturowych przebojów (chociażby „Batman” Nolana), jednak nowa wersja przygód uwielbiających pizzę żółwi nie jest niczym innym jak głośniejszą niż zwykle powtórką z rozrywki. Opowieść o starciu szlachetnych mutantów ninja z ohydnym klanem zabójców pragnącym wytruć Nowy Jork należy zdecydowanie do fabuł klasy C, a to, co Megan Fox pokazuje na ekranie, przypomina tylko, jak wielkim jest beztalenciem.