Kostiumowa ekranizacja opowiada o pięknej szlachciance zmuszonej do małżeństwa ze starszym, bogatym i oskarżanym o alchemię hrabią Joffreyem de Peyrac, którego z czasem pokocha. Piotr Gociek przyznaje, że przygodowo-romansową bajkę ogląda się nieźle, ale przyjemność zdecydowanie psuje skrajne natężenie antykościelnej propagandy.
Klasyka francuskiej powieści awanturniczo-romansowej przeniesiona na ekran raz jeszcze. Najnowsza ekranizacja historii o pięknej szlachciance wydanej wbrew swej woli za mąż za starszego mężczyznę – hrabiego Geoffreya de Peyraca. W książce parę dzieli różnica 10 lat, w filmie to cztery razy więcej. Bogaty, kulawy i szpetny Geoffrey jest człowiekiem bardzo bogatym, oskarżanym o praktykowanie alchemii, wierzącym w naukę oraz libertynem. Ma jednak dobre serce, więc piękna Angelika, która z początku go nienawidzi, wreszcie się w nim zakochuje. Tę kostiumową bajkę w stylu Dumasa skrzyżowanego z Wiktorem Hugo ogląda się nieźle, ale przyjemność mocno psuje ekstremalne wręcz natężenie propagandy antykościelnej.