Odcinkowa kontynuacja klasyki fantasy z 1988 roku na pozór ma wszystko: powracających bohaterów z małym czarodziejem Willowem na czele, humor i budżet. Odczuwalny jest jednak brak Vala Kilmera, walczącego z chorobą odtwórcy roli Madmortigana z pierwowzoru Rona Howarda i George'a Lucasa. Głównym zarzutem wobec serialu jest wprowadzenie przez Disney+ do baśniowej opowieści wątku romansu księżniczki z rycerką, co sprawia, że początkowy entuzjazm szybko opada. Mimo to produkcja doczekała się już zamówienia drugiego sezonu.
Klasyka fantasy z 1988 r. doczekała się odcinkowej kontynuacji. Na pozór wszystko się zgadza: powracają bohaterowie sprzed lat, na czele z mikrym czarodziejem Willowem o wielkim sercu. Są humor i budżet, żal, że już bez walczącego z rakiem Vala Kilmera (grał obwiesia Madmortigana w filmie Rona Howarda i George’a Lucasa). Entuzjazm jednak szybko opada, gdy odkrywamy, że do tej bajki Disney+ wprowadził lesbijską księżniczkę romansującą z rycerzynią (nie wiem, czy to właściwa forma, ale próbuję). Publice to chyba nie przeszkadza, bo już zamówiono drugi sezon.