Piąty sezon sagi o brytyjskiej rodzinie królewskiej przedstawia rozpadające się małżeństwo Diany i Karola jak bajkę o skrzywdzonej księżniczce. Piotr Gociek zarzuca twórcom upiększenie Diany, odpychające sportretowanie królowej Elżbiety II i księcia Filipa oraz odrzucenie historycznej rzetelności, między innymi przez wątek rzekomego spisku Karola przeciw matce. Pozytywnie ocenia jedynie rolę Dominica Westa.
Piąty sezon telewizyjnej sagi o brytyjskiej rodzinie królewskiej rządzi się prawami bajki o skrzywdzonej księżniczce. Zatem księżniczka musi być piękniejsza i bardziej bajkowa niż naprawdę (Elizabeth Debicki w roli księżnej Diany), a domniemani krzywdziciele odpowiednio odrażający (Imelda Stanton jako królowa Elżbieta II ma charyzmę sklepikarki, a Jonathan Pryce kreuje cokolwiek skarlałą wersję księcia Filipa). Historyczna akuratność poszła do kosza, m.in. za sprawą wątku rzekomego spisku księcia Karola (dobra rola Dominica Westa) przeciw własnej matce.