Po śmierci mężów podczas nieudanego napadu wdowy po przestępcach wykorzystują pozostawione plany i próbują samodzielnie dokonać skoku. Amerykańska adaptacja brytyjskiego serialu rozbudowuje intrygę o polityczną korupcję oraz silniej akcentuje emancypację bohaterek. Mocnymi stronami są imponująca reżyseria Steve’a McQueena, połączenie kryminału z opowieścią o stracie i zdradzie oraz znakomite role Violi Davis i Elizabeth Debicki.
Zaczęło się w Wielkiej Brytanii w latach 80. Lynda La Plante stworzyła serial „Wdowy” (była też powieściowa wersja). W ubiegłym roku do kin trafiła wersja hollywoodzka, do której scenariusz napisała Gillian Flynn (od „Zaginionej dziewczyny”), a reżyserią zajął się Steve McQueen (Oscar za „Zniewolony: 12 Years a Slave”). Główne założenie fabuły pozostało: po tragicznej śmierci mężów wdowy po specjalistach od napadów na banki próbują iść w ich ślady. Grzechem byłoby nie skorzystać z gotowych planów, poza tym wszystkie panie klepią biedę. W wersji amerykańskiej nowością jest wątek polityczno-korupcyjny, zręcznie zresztą spleciony z całą intrygą. Dużo mocniej zaznaczono wątek feministyczny. To nie tylko kryminał, lecz także opowieść o stracie, zdradzie i emancypacji. Od strony reżyserskiej to imponująca robota, aktorzy też świetni (zwłaszcza Viola Davis i Elizabeth Debicki). Aż dziw, że oscarowe gremium nie znalazło tu nic do wyróżnienia.