Reżyserski debiut Jordana Peele'a łączy społeczno-polityczną satyrę z psychologicznym thrillerem i horrorem, tworząc majstersztyk gatunku. Czarnoskóry fotograf jedzie z białą narzeczoną do domu jej rodziców i trafia do odizolowanej rezydencji, gdzie zamożni biali deklarują szacunek dla czarnych, choć nieliczni czarni mieszkańcy zachowują się jak niewolnicy lub zombie. Rozwiązywanie zagadki to odkrywanie metafory konfliktu rasowego - tego, co biali myślą o czarnych. To kapitalna, przerażająca zabawa rasowymi stereotypami i uprzedzeniami.
W swoim gatunku to prawdziwy majstersztyk. Film jest dziełem Jordana Peele’a, dotąd znanego jako scenarzysta, głównie komedii. Jego reżyserski debiut łączy społeczną i polityczną satyrę z psychologicznym thrillerem oraz horrorem. Sympatyczny czarnoskóry fotograf jedzie ze swoją białą narzeczoną do domu jej rodziców. Trafia do zagubionej w lasach rezydencji, wokół której ogniskuje się życie dziwnej społeczności. Bogaci biali na wyścigi przekonują, jak bardzo szanują czarnych, ale sami nieliczni czarni zachowują się jak niewolnicy albo zombie. Pan domu to uznany neurochirurg, jego żona jest psychoterapeutą – specjalność hipnoza. Rozwiązywanie zagadki daje widzowi równie wiele przyjemności co odkrywanie kolejnych warstw metafory konfliktu rasowego, która jest głównym tematem filmu: co biali tak naprawdę myślą o czarnych, czego im zazdroszczą i gdzie widzą ich miejsce w społeczności. Kapitalna zabawa rasowymi stereotypami i uprzedzeniami, w dodatku naprawdę przerażająca.