Nieśmieszna komedia o ukrywającym się przed mafią prawniku, jego rywalu w pokerze i w podrywie oraz pani dyrektor przybyłej na inspekcję luksusowego ośrodka dla emerytów marnuje potencjał świetnej obsady: Morgana Freemana, Tommy'ego Lee Jonesa i Rene Russo. Główną słabością są nieprzyzwoicie słabe scenariusz, żarty i tempo, których nie ratuje nawet opakowanie całości jako filmu bożonarodzeniowego. Na tle popularnego ostatnio podgatunku komedii geriatrycznych film wypada słabiutko.
Jak zatrudnić grono świetnych aktorów i zmarnować ich potencjał? Ron Shelton pokaże wam to już w pierwszym kwadransie nieśmiesznej komedii o ukrywającym się przed mafią prawniku (Morgan Freeman), jego konkurencie w pokerze i w podrywie (Tommy Lee Jones) oraz o pięknej pani dyrektor (Rene Russo) przybyłej na inspekcję. Rzecz rozgrywa się w luksusowym ośrodku dla emerytów, więc wszystko wygląda przyzwoicie. Niestety reszta, to znaczy scenariusz, żarciki i tempo są już nieprzyzwoicie słabe. Próbą uratowania tej niepięknej katastrofy było opakowanie jej jako filmu bożonarodzeniowego, ale nie wyobrażam sobie, by „To dopiero początek” był w stanie kogoś wprawić w świąteczny nastrój. Komedie geriatryczne to ostatnio popularny podgatunek. Bywają niezłe (takie jak „W starym dobrym stylu”), bywają i słabiutkie jak ta.