Obiecująca czarna satyra o zmniejszaniu ludzi szybko traci pazur i zamienia się w rozwlekłą pogadankę edukacyjną.
Zaczyna się pysznie, bo od czarnej satyry: skandynawscy naukowcy zatroskani o przyszłość ludzkości opracowują rewolucyjny wynalazek – zmniejszają chętnych do rozmiarów Tomcia Palucha. Korzyści są oczywiste: teraz jedna krowa będzie mogła wykarmić tysiące chętnych, no i jaka oszczędność na wszystkim innym. Ochotników do życia w mikrospołecznościach przybywa, bo dolary zarobione w dużym świecie mają o wiele większą siłę nabywczą w małym. Pomniejszony Paul Safranek (Matt Damon) szybko odkrywa jednak, że samotność, społeczne nierówności i poczucie braku sensu życia są takie same niezależnie od rozmiarów. Całość robi wrażenie, jakby Payne, reżyser przecież wytrawny („Bezdroża”, „Spadkobiercy”), po wpadnięciu na nośny pomysł kompletnie nie wiedział, co z nim dalej zrobić. Pazur satyry znika, a film zamienia się w pogadankę edukacyjną. © ℗ wyst. Matt Damon, Christoph Waltz, Hong Chau, Kristen Wiig