ReżyseriaLuke Holland
WystępująKarl Hollander, Hans Werk
Rok produkcji2020

Wstrząsający dokument konfrontuje ostatnich żyjących zwykłych Niemców z ich udziałem w zbrodniach Trzeciej Rzeszy oraz wciąż obecnym wyparciem odpowiedzialności.

Jednym z najbardziej przerażających momentów książki „Naziści. Ostrzeżenie historii” (i powstałego wraz z nią serialu dokumentalnego) była chwila, kiedy historyk Laurence Rees rozmawia z pewną miłą starszą panią. Pani Kraus (naonczas 76-letnia) zostaje skonfrontowana z donosem, który złożyła w 1940 r. na sąsiadkę, pannę Totzke, która ma żydowski wygląd, zawsze wolała Francję oraz Żydów i nie odpowiada na nazistowskie pozdrowienie. Totzke została aresztowana. Zginęła w Ravensbrück. Pani Kraus wyparła się wizyt na gestapo i oświadczyła, patrząc na dokument: „Adres jest prawdziwy. Mój podpis jest prawdziwy. Ale nie wiem, skąd się to wzięło”.

Reżyser Luke Holland (którego dziadkowie zginęli w obozie koncentracyjnym) poświęcił 12 lat na rozmowy z ostatnim żyjącym jeszcze pokoleniem „zwykłych Niemców”, często długo pracując nad przełamaniem niechęci do kamery. Owocem tej pracy (i kilkuset wywiadów) jest film dokumentalny „Świadkowie zbrodni”, pokazany w Canal+ 9 maja i dostępny już w serwisie on-line. Światową premierę miał w 2020 r. na festiwalu filmowym w Wenecji. Rozmówcy Hollanda często nie czują wstydu, który kazał pani Kraus kłamać. Oto jeden z mieszkańców wioski nieopodal Bergen-Belsen pokazuje rodzinne gospodarstwo, w którym ukryli się uciekinierzy z obozu. Co się

z nimi stało? „Odkryliśmy ich i oddaliśmy w ręce władz” – mówi tonem, jakby to była oczywista oczywistość. Weterani Wehrmachtu, byli strażnicy obozów koncentracyjnych, ale przede wszystkim zwyczajni Niemcy – panie domu, gosposie, farmerzy. Prawdziwi twórcy Holokaustu. Sympatyczni siwi staruszkowie i staruszki, ponoć rozliczeni z przeszłością Niemiec, opowiadający o przeszłości w mieszczańskich wnętrzach współczesnych mieszkań. Film Hollanda zostaje w pamięci na długo. Zalecam uzupełnienie seansu: nakładem Instytutu Pileckiego ukazała się właśnie książka Samuela Salzborna „Zbiorowa niewinność. Wypieranie Szoah z niemieckiej pamięci”. Niezwykle trzeźwiąca to lektura na temat zachodzących w Niemczech procesów. Bohaterowie filmu Hollanda już nie żyją (reżyser także – zmarł w 2022 r.), teraz nikt nie będzie im więcej stawiał trudnych pytań. A obsadzający się dziś w roli pierwszych moralistów kontynentu Niemcy przechodzą przyspieszony kurs uniewinniania i wymazywania pamięci.

← PoprzedniaNastępna →