Ekranizacja powieści George’a Harrara: policja szukająca zaginionej nastolatki trafia do profesora filozofii, a znalezione w jego aucie ślady czynią go podejrzanym. Nieufność pogłębiają historia ze studentką, która przed laty omal nie rozbiła jego małżeństwa, oraz nękające bohatera wizje o niepewnej prawdziwości. Główną słabością filmu jest rozpad intrygującego początku — zamiast obiecanego thrillera widz otrzymuje fabularyzowaną ilustrację filozoficznych wątpliwości, czym jest prawda i czy można ufać pamięci.
Ekranizacja powieści George’a Harrara. Policja, szukając zaginionej nastolatki, puka do drzwi profesora filozofii (Guy Pearce). Mężczyzna zachowuje się dziwnie, a sprawa stanie się jeszcze bardziej podejrzana, kiedy prowadzący dochodzenie (Pierce Brosnan) odkryje na tylnym siedzeniu wykładowcy kosmyk włosów i błyszczyk poszukiwanej dziewczyny. Przystojny profesor przyciąga od lat uwagę młodych studentek. W dodatku pięć lat wcześniej jego małżeństwo omal nie rozpadło się właśnie przez pewną studentkę. Jednocześnie nękają go wizje, których prawdziwości nie jest pewien. Czy to poczucie winy? Początek filmu jest intrygujący, środek dezorientujący, niestety potem wszystko się rozsypuje, bo zamiast obiecanego thrillera dostajemy fabularyzowaną ilustrację filozoficznych wątpliwości na dwa tematy „co to jest prawda” i „czy możemy ufać swojej pamięci”.