Chaotyczny miks kobiecych wątków, brutalności i wymuszonego humoru zamienia bohaterów poprzedniej części w nużące autoparodie.
Poprzedni „Pitbull” („Nowe porządki”) opowiadał (z grubsza) historię grupy mokotowskiej i jej szefa (Bogusław Linda). Nie było to arcydzieło, ale mieliśmy fabułę, wyrazisty konflikt i dobrze zagranego bohatera. Nowy „Pitbull” jest miksem kilku wątków, które łączy to, że pojawiają się w nich kobiety – żona gangstera, skorumpowana porucznik, początkująca policjantka itd. Z woli scenarzysty (bo logiki i prawdopodobieństwa brak) ich losy zahaczają o historię głównego bohatera – to bandzior „Cukier” z niemieckiego gangu motocyklowego zafascynowany Schopenhauerem. Film staje się nużącą składanką scen, które bywają brutalne lub zabawne, ale najczęściej żenujące. Postacie znane z poprzedniego filmu zamieniają się w autoparodię. Poziom trzymają Magdalena Cielecka, Andrzej Grabowski, Piotr Stramowski i Artur Żmijewski, ale pojawiają się na ekranie zbyt krótko. © ℗ reż. Patryk Vega „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” Polska 2016, Monolith wyst. Piotr Stramowski, Maja Ostaszewska, Magdalena Cielecka, Alicja Bachleda-Curuś