Robert Durst, milioner podejrzewany o udział w kilku zagadkowych śmierciach, zgadza się opowiedzieć przed kamerą własną wersję wydarzeń. Sześcioodcinkowe dochodzenie zestawia jego wypowiedzi z relacjami innych osób i ujawnia kolejne nieścisłości. Szokujący finał doprowadził do ponownego aresztowania Dursta i wznowienia śledztwa, a całość pozostawia pytania o wcześniejszą indolencję policji oraz rolę wpływowej rodziny.
Po premierze hollywoodzkiego filmu „Wszystko, co dobre” inspirowanego historią tajemniczego zniknięcia w 1982 r. Kathie Durst, żony nowojorskiego milionera, do reżysera Andrew Jareckiego zgłosił się Robert Durst, mąż i domniemany sprawca. Durst zdążył już wcześniej być sądzony za zamordowanie i rozczłonkowanie zwłok swojego sąsiada oraz zostać podejrzanym w sprawie śmierci swojej przyjaciółki w Los Angeles (rok 2000). Jak powiedział Jareckiemu, chciałby opowiedzieć własną wersję całej historii. Tak powstał sześcioodcinkowy serial dokumentalny dla HBO, w którym Durst próbuje się wybielić, a przesłuchujący go reżyser szuka nieścisłości w zeznaniach i gromadzi świadectwa innych osób zaangażowanych w wydarzenia. Szokująca puenta tego dochodzenia doprowadziła do ponownego aresztowania Dursta i wznowienia śledztwa. Bez wątpienia mamy do czynienia z psychopatą i socjopatą, w dodatku bardzo inteligentnym. Zastanawiające są jednak indolencja policji i tajemnicza rola bogatej rodziny Dursta w całej sprawie. Można zobaczyć sami – historia wbija w fotel.