Joe Berlinger portretuje Teda Bundy’ego z perspektywy kobiety zakochanej w nim, która niemal do końca nie wierzy w jego winę. Siłą filmu jest znakomita Lily Collins, a chłopięcy urok Zaca Efrona potęguje grozę bezwzględnego mordercy, który bezlitośnie manipulował otoczeniem dzięki urodzie, wykształceniu i czarowi. To szarpiąca nerwy opowieść zarówno o samej zbrodni, jak i medialnym spektaklu, w jaki zamienił się jego proces.
Skala zbrodni dokonanych przez Teda Bundy’ego do dziś pozostaje tajemnicą. Za niektóre ze swych występków zapłacił śmiercią na krześle elektrycznym. Wiemy, że zamordował brutalnie wiele kobiet i że był potworem w ludzkiej skórze, który nie odczuwał współczucia. Walnie pomagał mu fakt, że bezlitośnie manipulował i wykorzystywał swe zalety: był przystojny, wykształcony, wielu mówiło „czarujący”. Joe Berlinger nakręcił o nim wstrząsający serial dokumentalny. Ten sam reżyser zaproponował nam także film fabularny, w którym o Bundym opowiada z punktu widzenia zakochanej w nim, niemal do końca wątpiącej w jego winę kobiety (świetna Lily Collins). W mordercę wcielił się Zac Efron. Jego chłopięcy urok czyni seryjnego mordercę jeszcze bardziej przerażającym. Powstała szarpiąca nerwy produkcja nie tylko o zbrodniarzu, lecz także o wielkim spektaklu medialnym, w który zamienił swój proces.