Drugi sezon rozwija badania FBI nad seryjnymi mordercami i prowadzi agentów do śledztwa w sprawie zabójstw dzieci w Atlancie. Psychologiczna opowieść o manipulacji i pysze unika gloryfikowania zbrodniarzy, nie upraszcza konfliktów rasowych ani politycznych i pokazuje cenę zawodowej obsesji.
Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie” – twierdził Fryderyk Nietzsche. Czym grozi balansowanie nad otchłanią, agent Holden Ford przekonał się w finale pierwszego sezonu serialu „Mindhunter”. Sezon drugi rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu: młoda gwiazda FBI, pierwszy badacz seryjnych morderców, doznaje ciężkiego ataku paniki po spotkaniu z jednym z nich. Kiedy analizujesz otchłań – kontynuujmy, trawestując Nietzschego – również i ona może analizować ciebie. W pierwszym sezonie serialu (oglądaliśmy go w roku 2017) widz wraz z raczkującym Biurem Spraw Behawioralnych FBI poznawał elementarz seryjnych morderców. Wywiady przeprowadzane przez Holdena Forda i jego partnera Billa Tencha pozwalały na odkrycie i usystematyzowanie kluczowych punktów na nieznanym terytorium. Mówimy o czasach, kiedy na ten temat nie wiedziano prawie nic – głównie dlatego, że nikomu nie przyszło jeszcze do głowy, by takiej wiedzy w ogóle szukać. Nawet termin „seryjny zabójca” nie został jeszcze ukuty, choć oczywiście samych seryjnych zabójców nie brakowało. Zmiany na lepsze w rzeczywistości następowały
jeszcze wolniej, niż pokazuje to „Mindhunter”, którego akcja rozpoczynała się w roku Sezon drugi przenosi nas do początku lat 80. Scenariusz sprytnie łączy kilka wątków, intrygująco rozbudowując mikroświat, który poznaliśmy w poprzednich odcinkach. Pionierzy nauk behawioralnych z FBI zdobywają uznanie przełożonych, większe fundusze i mogą wyprowadzić się z ciasnej piwnicy do większego biura, ale wykonywana praca kładzie się coraz większym cieniem na ich prywatnym życiu. Przyjrzyjmy się im kolejno.
POTWORY ŻĄDNE SŁAWY Agent Holden Ford (Jonathan Groff) nie jest już nowicjuszem, zamienił się w nadmiernie pewnego siebie „proroka własnej wiary” – do tego stopnia wierzy w skuteczność nowej metody (profilowania), że odrzuca inne sugestie podpowiadane przez tradycyjne śledztwa. Agent Bill Tench (Holt McCallany) to wciąż w tym duecie ten bardziej opanowany i ułożony (przełożeni
kazali mu nawet mieć oko na Forda), przywiązany do tradycyjnej policyjnej roboty i dużo lepiej rozumiejący wewnętrzne mechanizmy rządzące policją i FBI, a także polityką. Bostońska psycholog Wendy Carr (Anna Torv), która wybrała trudną drogę kariery w zdominowanym przez mężczyzn świecie Quantico, pragnie wyrwać się zza biurka. Przygotowywanie kwestionariuszy i naukowa analiza pozyskiwanych przez innych danych nie wyczerpują jej ambicji. Chciałaby sama włączyć się w wywiady ze schwytanymi mordercami, chciałaby pracować poza murami siedziby FBI. W pierwszych odcinkach nowego sezonu (trzy z nich wyreżyserował współtworzący serię David Fincher) bohaterowie skupiają się na nierozwiązanej sprawie sprzed lat. Rodzina Otero (Wichita, stan Kansas) zginęła we własnym domu (ojciec, matka i dwoje dzieci). Nie był to napad rabunkowy, sprawca działał cierpliwie, metodycznie i zostawił ślady sugerujące, że jego działanie może się powtórzyć. I powtórzyło się: w listach wy-
„Mindhunter” jest w tej chwili najlepszym produktem Netflixa. Serialem dla dorosłych, serialem o rzeczach poważnych
„Mindhunter”, Sezon 2 USA 2019, wyst. Jonathan Groff, Holt McCallany, Anna Torv, dystr. Netflix
syłanych do lokalnych mediów morderca używający kryptonimu BTK (Bind, Torture, Kill) przyznawał się do kolejnych zbrodni, szukając jednocześnie rozgłosu. Sprawa „BTK” sprawia, że bohaterowie serialu rozszerzają swoje terytorium badawcze. Podczas kolejnych rozmów (ponownie z Edem Kemperem, po raz pierwszy z Berkowitzem, znanym jako „Syn Sama” oraz z Charlesem Mansonem) próbują dociec, co sprawia, że potwory w ludzkiej skórze stają się żądne sławy. Przy okazji odkrywają, jak zręcznymi manipulatorami są przesłuchiwani mordercy. To właśnie manipulacja jest jednym z głównych tematów drugiego sezonu „Mindhuntera”. Manipulacja na różnych poziomach. Berkowitzowi wielką frajdę sprawia, że wywiódł w pole dyplomowanych psychiatrów wymyśloną przez siebie historyjką o demonach, które kazały mu zabijać. Manson – z którym wywiad jest jednym z kulminacyjnych momentów sezonu – uświadamia Fordowi i Tenchowi, jak potężną mocą wpływania na innych dysponują tropieni przez nich zbrodniarze. Charles Manson osobiście nie zabił nikogo (przy okazji gra go ten sam aktor, który wcielił się w jego rolę w filmie Tarantino
„Pewnego razu… w Hollywood”), ale był w stanie nakłonić swych wyznawców dosłownie do wszystkiego. Nawet rozmowę z agentami FBI potrafi przekuć w element swojej legendy. Inny z przesłuchiwanych zbrodniarzy to młody chłopak, który najpierw miał być ofiarą groźnego pedofila, a potem zamienił się w jego wspólnika i regularnie dostarczał mu „świeży towar”, obserwując potem, jak jego „opiekun” znęca się nad ofiarami. Te relacje to zupełnie nowy świat dla badaczy z nowego biura FBI. Mamy i manipulacje po drugiej stronie. Nowy przełożony agentów Forda i Tencha oraz pani psycholog Carr widzi w działalności ich wydziału okazję do zabłyśnięcia przed szefami, dla których z kolei głośne sprawy zakończone sukcesami są elementem politycznych rozgrywek. Jednocześnie nawet śledztwa w sprawach szokujących (nie tylko skalą), takie jak łowy na mordercę dzieci z Atlanty, są wykorzystywane w lokalnych gierkach o władzę. Burmistrzowi miasta nie zależy na prawdzie, tylko na wizerunku Atlanty i nowych inwestycjach. Będzie więc manipulował dochodzeniem i zaangażowaniem FBI w sposób dla siebie dogodny.
GRZECH PYCHY Tak dochodzimy do serii zbrodni, która napędza fabułę drugiej części drugiego sezonu „Mindhuntera”. Do łowów na człowieka porywającego i zabijającego czarnoskóre dzieci w Atlancie. I do drugiego głównego tematu tego sezonu, którym jest pycha. Pychą grzeszy agent Ford, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy, i który próbuje dopasowywać fakty do teorii, a nie tworzyć teorie na podstawie faktów. W pychę popada jego partner agent Tench, który jest przekonany, że da
radę połączyć wyczerpującą i wymagającą nieustannych wyjazdów pracę z troską o rodzinę. Pycha wpędzi psycholog Carr w kłopoty zawodowe i prywatne. Pycha będzie popychać także tropionych przez FBI morderców do ryzykownej gry z mediami i ze stróżami prawa. Grzesząc pychą, często bywamy zaślepieni, a ludźmi zaślepionymi łatwiej manipulować, pycha wreszcie kroczy przed upadkiem. Bohaterów „Mindhuntera” czeka czyściec – każdego jego własny. Nie wiem nawet, na ile nazwać ten serial kryminałem. Chociaż rzecz jest o krwawych zbrodniach, okrutnych mordercach i trudach dochodzeń, to przede wszystkim mamy do czynienia z opowieścią psychologiczną i obyczajową. Scenarzyści „Mind huntera” nie upraszczają świata. Sceny z Atlanty zahaczające o sprawy rasowe i polityczne są mistrzowskie i nie redukują konfliktów do prostych klisz. Warto podkreślić, że w odróżnieniu od wielu innych popkulturowych produkcji „Mindhunter” nie gloryfikuje seryjnych morderców i nie przedstawia ich jako obiektów godnych fascynacji. Nie ma wątpliwości: to potwory w ludzkiej skórze, przerażające drapieżniki, niebezpieczne, zepsute i złe. KAŻDY MOŻE BYĆ MORDERCĄ Jednocześnie wnioski z badania ich działalności, motywów, inspiracji są głęboko niepokojące. Bohaterowie „Mindhuntera” gromadzą wiedzę, osiągają sukcesy w poszczególnych śledztwach, dokonują nowych istotnych ustaleń. A jedocześnie podstawowe pytanie, co właściwie zmienia osobę ekscentryczną czy lekko zaburzoną w psychopatę mordującego seryjnie, pozostaje bez odpowiedzi. Czy potencjalnym kandydatem na zbrodniarza jest każde dziecko, które zamyka się w sobie i moczy w nocy łóżko? To pytanie do agenta Tencha. Czy samotne życie i nadmierne oddanie pracy połączone ze szczególną pewnością siebie, z przeświadczeniem o własnej wyjątkowości jest drogą ku psychicznej zapaści? To pytanie do agenta Forda. Czy chroniczna niemożność ułożenia sobie osobistego życia i zawodowa ambicja to objawy czy przyczyny kłopotów? To pytanie do psycholog Carr. Czy potrafimy odróżnić narodziny dobra od narodzin zła? To pytanie do nas wszystkich. Jako że poszukiwania odpowiedzi trwają, mamy gwarancję sukcesu kolejnych sezonów „Mindhuntera”. David Fincher chciałby, by łącznie powstało ich pięć.
Bill Tench to w duecie serialowych agentów ten bardziej opanowany i ułożony fot. materiały prasowe