Francuska komedia romantyczna o Julietcie, niezależnej bizneswoman, która po przygodzie na jedną noc z zaręczonym od lat Mathiasem wskutek nieporozumienia zostaje organizatorką jego ślubu. Fabuła od początku zmierza w łatwym do przewidzenia kierunku, a wśród obowiązkowych atrakcji są winnice, żarty z gejów i trochę świntuszenia. Główny zarzut to skrajna schematyczność: film jest lekki i letni, do zapomnienia kwadrans po seansie, zwłaszcza na tle znacznie lepszych rozrywkowych importów z Francji ostatnich lat.
Julietta i Mathias spotykają się na hucznej imprezie, a potem lądują w łóżku (no, niedokładnie w łóżku, ale chodzi o robienie tego, co dorośli zwykle tam robią). Ma to być znajomość na jedną noc – ona zalicza facetów, bo jest silną i niezależną bizneswoman, a on miał tylko chwilę słabości: od pięciu lat żyje z narzeczoną i nie zamierza tego zmieniać. To jednak komedia romantyczna, więc możecie się domyślić, w jakim kierunku sprawy będą zmierzały. W wyniku nieporozumienia Mathias zleci Julietcie organizację własnego ślubu. A ponieważ to produkt francuski oraz współczesny, to będą i winnice, i parę żartów z gejów, i trochę świntuszenia. Wyszła komedia tyleż lekka i letnia, co schematyczna, do zapomnienia w kwadrans po wyłączeniu telewizora. Mieliśmy w ostatnich latach na ekranach dużo lepsze rozrywkowe importy z Francji.