Fajtłapowaty hodowca owiec nieświadomie rozkochuje w sobie żonę najokrutniejszego rewolwerowca Dzikiego Zachodu. Piotr Gociek za największą zaletę komedii uznaje obsadę, szczególnie Charlize Theron, Liama Neesona i Neila Patricka Harrisa, lecz krytykuje idiotyczną historię oraz dobre pomysły natychmiast zasypywane stertą prymitywnych dowcipów.
Najlepszą rzeczą w tej komedii jest obsada, dowcipy wystarczają na półuśmiech. Nic więc dziwnego, że reżyser i scenarzysta Seth MacFarlane, postanowił obsadzić siebie w roli głównej. Miał przynajmniej dzięki temu okazję całować się z błyszczącą jak gwiazdy z dawnych lat Charlize Theron. Obok niej Liam Neeson wypada wyśmienicie jako czarny charakter. A Neil Patrick Harris jest jak zwykle zabawny. Co zawiodło? Opowieść o fajtłapowatym hodowcy owiec, który rozkochuje w sobie (bezwiednie) żonę najokrutniejszego rewolwerowca Zachodu, jest idiotyczna, ale to jeszcze nie skazuje jej na katastrofę. Gorzej, że kiedy tylko MacFarlane wpada na dobry pomysł, natychmiast przysypuje go stertą dowcipów rodem w wychodka.