Komedia o fajtłapowatym hodowcy owiec, który bezwiednie rozkochuje w sobie żonę najokrutniejszego rewolwerowca Zachodu. Najmocniejszą stroną filmu jest obsada: błyszcząca Charlize Theron, wyśmienity w roli czarnego charakteru Liam Neeson i jak zwykle zabawny Neil Patrick Harris. Główny zarzut to idiotyczna opowieść oraz słaby humor — dowcipy wystarczają najwyżej na półuśmiech, a każdy dobry pomysł reżysera i scenarzysty Setha MacFarlane'a natychmiast zostaje przysypany stertą żartów rodem z wychodka.
Najlepszą rzeczą w tej komedii jest obsada, dowcipy wystarczają na półuśmiech. Nic więc dziwnego, że reżyser i scenarzysta Seth MacFarlane, postanowił obsadzić siebie w roli głównej. Miał przynajmniej dzięki temu okazję całować się z błyszczącą jak gwiazdy z dawnych lat Charlize Theron. Obok niej Liam Neeson wypada wyśmienicie jako czarny charakter. A Neil Patrick Harris jest jak zwykle zabawny. Co zawiodło? Opowieść o fajtłapowatym hodowcy owiec, który rozkochuje w sobie (bezwiednie) żonę najokrutniejszego rewolwerowca Zachodu, jest idiotyczna, ale to jeszcze nie skazuje jej na katastrofę. Gorzej, że kiedy tylko MacFarlane wpada na dobry pomysł, natychmiast przysypuje go stertą dowcipów rodem w wychodka.