Rozgrywający się w Bostonie lat 90. kryminał łączy wciągające śledztwo ze społecznym tłem, polityką i biurokracją. Piotr Gociek chwali klimat kojarzący się z prozą Dennisa Lehane’a, a przede wszystkim Kevina Bacona jako skorumpowanego i uzależnionego agenta FBI, zmuszonego współpracować z prawym prokuratorem granym przez Aldisa Hodge’a.
Kto przegapił, ten niech nadrabia. Serial „Miasto na wzgórzu” oglądać możemy w Polsce dzięki HBO (dostę pny też w HBO GO), ale jest to oryginalna produkcja Showtime, sieci znanej z tak udanych seriali jak „Ray Donovan” czy „Homeland”. „Miasto na wzgórzu” to raso wy kryminał, którego akcja rozgrywa się w Bostonie lat 90. I który klimatem przypomina powieści Dennisa Lehane’a, których kinowe wersje dostaliśmy dzięki Clintowi Eastwoodowi („Rzeka tajemnic”) i Benowi Affleckowi („Gdzie jesteś, Amando?”). W serialu, którego współtwórcą był właśnie Affleck, mamy wszystko, czego oczekujemy od tego typu opowieści: wciągającą intrygę, ładnie nakreślone społeczne tło, element walki politycznej (z nieodłączną biurokracją). Przede wszystkim lśni tu jednak Kevin Bacon jako doświadczony, skorumpowany i uzależniony na wiele sposobów agent FBI. Jego ekranowym partnerem w śledztwie jest wzór cnót wszelakich oddelego wany z prokuratury – dobra rola Aldisa Hodge’a. Sezon drugi już w produkcji.