W niedalekiej przyszłości samotni trafiają do specjalnego ośrodka, gdzie mają miesiąc na znalezienie partnera – inaczej czeka ich zamiana w zwierzę. Ta kafkowsko-toporowska wizja świata prowadzi bohatera od uległości wobec systemu do buntu wśród żyjących w lesie odszczepieńców. Poruszający i okrutny zarazem obraz stawia pytania o granice, jakie człowiek gotów jest przekroczyć dla akceptacji i miłości, oraz o szczerość motywacji stojących za poszukiwaniem uczucia.
Rzecz dzieje się ponoć w nieodległej przyszłości, choć świat filmu „Lobster” to nie fantazja futurologiczna, lecz raczej rzeczywistość fantastyczna zbudowana obok naszej. David (Colin Farrell) trafia do specjalnego ośrodka dla samotnych. Ma miesiąc na to, by znaleźć sobie kobietę do pary. Jeśli po upływie tego czasu będzie nadal sam, to zostanie zamieniony w zwierzę. Takie zasady panują w tym kafkowsko-toporowskim świecie. Zwierzęta wypuszczane są na wolność, gdzie polują na nie nieprzemienieni jeszcze samotnicy. W tych samych lasach kryją się buntownicy sprzeciwiający się temu systemowi. Trafi do nich i nasz bohater, choć okaże się buntownikiem mimo woli. To jednak dopiero początek kłopotów. „Lobster” to film poruszający, choć okrutny. Co zrobiłbyś, aby być zaakceptowanym? Co zrobiłbyś dla miłości? Czy jeśli szukasz miłości, bo ratuje ona od zatracenia, to czynisz to z właściwych pobudek?