Holmes i Watson to jedna z najsłabszych komedii sezonu — pozbawiona oryginalności, tempa, humoru i dobrych dialogów, a jej poziom wyznaczają wulgarne, prostackie gagi. Duet Will Ferrell i John C. Reilly, znany z udanych wspólnych występów, budzi oczekiwania, których film nie spełnia. Główną słabością jest zmarnowanie talentu całej obsady, w tym Ralpha Fiennesa, Rebekki Hall i Kelly Macdonald, którzy nie mają tu czego grać. Cztery Złote Maliny film otrzymał w pełni zasłużenie.
Obsada budzi wysokie oczekiwania, widząc w obsadzie duet Will Ferrell i John C. Reilly, ponieważ duet bawił przednio w filmach „Ricky Bobby – Demon prędkości” i „Bracia przyrodni”. Tym większe rozczarowanie.
„Holmes i Watson” to jedna z najsłabszych komedii sezonu, pozbawiona oryginalności, tempa, humoru i dobrych dialogów. Jej poziom wyznaczają żarty o onaniście, który zamasturbował się na śmierć, czy polowanie na pszczoły poprzez bicie się po głowach szuflami.
Komedia może być kreślona grubą kreską, ale w tej wszystko jest zbyt grube, a nawet grubiańskie. Przerażająca strata czasu i talentu niezłych aktorów, którzy kompletnie nie mają co grać – oprócz głównej dwójki to m.in. Ralph Fiennes jako profesor Moriarty, Rebecca Hall w roli pani doktor oraz Kelly Macdonald jako pani Hudson, gospodyni Sherlocka.
Cztery Złote Maliny były zasłużone. Zasłużonych byłoby nawet sześć.