ReżyseriaGareth Edwards
WystępująAaron Taylor-Johnson, Elizabeth Olsen, Bryan Cranston
Rok produkcji2014

Godzilla wraca do roli obrońcy ludzkości przed groźniejszymi potworami, pośród atomowych eksplozji, uciekających tłumów, bezradnej armii i ignorowanych naukowców. Piotr Gociek zarzuca filmowi brak inwencji, powtarzanie klisz z produkcji Toho, wątły scenariusz i drewniane dialogi marnujące dobrych aktorów; chwali jedynie kilka ładnie skomponowanych kadrów, a całość uznaje za przeraźliwie nudną.

Najnowsza filmowa opowieść o Godzilli wraca do korzeni: są atomowe wybuchy z połowy XX stulecia, są tłumy uciekające przed potworami, są bezradna armia i naukowcy, którzy na próżno przestrzegają wojskowych przed robieniem głupot. I jest Godzilla znów we właściwej roli: obrońcy ludzkości przed innymi, dużo paskudniejszymi stworami. Cóż z tego, skoro zabrakło inwencji? Kto pamięta stare filmy wytwórni Toho, ten ziewa, gdy widzi, ile starych klisz ponownie zostało użytych. Kto jest potencjalnym nowym fanem, ten powtarzał będzie zapewne: „Ale o co chodzi?”. Obie grupy będą rozczarowane. Jedyne, co się w tym filmie naprawdę udało, to seria ładnie skomponowanych kadrów. Żal natomiast dobrych aktorów, którzy muszą wypowiadać drewniane kwestie z wątłego scenariusza. Jeśli już chcecie oglądać filmy o potworach, to „Pacific Rim” był zabawniejszy i miał tempo. Jedyną naprawdę przerażającą rzeczą w nowej „Godzilli” jest nuda.

← PoprzedniaNastępna →