Mimo komediowego potencjału Willa Ferrella i Amy Poehler film szybko zamienia obiecujący pomysł na nieudaną parodię z garstką dobrych gagów.
Co zrobić, kiedy przepuściło się pieniądze przeznaczone na studia córki, a obiecane przez miasto stypendium zostało wycofane? Bohaterowie „Domu wygranych” idą za radą uzależnionego od hazardu sąsiada i pomagają mu założyć nielegalne kasyno. Pomysł jak pomysł, ale oprócz niego potrzebny jest jeszcze zgrabny scenariusz, którego niestety nie dostajemy. Po zabawnym początku dalej jest już słabo. Kiedy scenariusz komedii zaczyna uciekać w stronę parodii, wiadomo, że autor ma kłopoty z oryginalnym materiałem. Dobre gagi policzyć można na palcach jednej ręki, dlatego „Dom wygranych” należy do rzadkiej kategorii filmów, które wywołują pierwsze zdrowe wybuchy śmiechu dopiero przy umieszczonych między napisami końcowymi gagach z planu. Żal, bo komiczny potencjał Willa Ferrella i Amy Poehler jest ogromny, tyle że tutaj nie mają nic do zagrania.