Brutalny dramat więzienny śledzi nauczyciela odsiadującego wyrok za spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu oraz strażnika szantażowanego przez groźnego więźnia, by chronić syna osadzonego w innym zakładzie. Sean Bean, Stephen Graham i Brian McCardie tworzą wybitne role w historii o wyborze między układem ze złem a poświęceniem. To mroczna, lecz głęboko chrześcijańska opowieść o winie, przebaczeniu i miłosierdziu, dająca nadzieję na odkupienie nawet w najciemniejszych okolicznościach.
To nie jest rekomendacja, której można oczekiwać na święta, bo nie ma w niej nic z ciepła typowych bożonarodzeniowych filmów czy seriali. Jednak jest to rzecz o głębokim chrześcijańskim przesłaniu, która przypomina nam o tym, o czym i przypomina Boże Narodzenie: że nawet w najmroczniejszy czas jest nadzieja na odrodzenie i odkupienie. Marc Cobden (Sean Bean), nauczyciel języka angielskiego, usiadł po pijaku za kierownicą i zabił człowieka. Cztery lata ma spędzić w więzieniu. Dręczony jest nie tylko wyrzutami sumienia – świat, do którego trafił, jest brutalny i bezlitosny. Eric McNally (Stephen Graham) jest jednym ze strażników więziennych.
Niespodziewanie sam znajdzie się w poważnych tarapatach, kiedy jeden z osadzonych zasugeruje mu: „Będziesz z nami współpracował albo twojemu synowi stanie się krzywda”. Tak się bowiem składa, że syn Erica odsiaduje wyrok w innym więzieniu. Sean Bean i Stephen Graham są fenomenalni, to są role wybitne, podobnie jak scenariusz, który wyszedł spod pióra Jimmy’ego McGoverna, legendy brytyjskiej telewizji (to on napisał m.in. serial „Cracker”, który rozsławił Robbiego Coltrane’a). Przed obydwoma bohaterami stoi ten sam wybór: pójść na układ ze złem lub odmówić, ryzykując życie (własne lub najbliższej rodziny). Diabeł zawsze jest blisko, w więzieniu Craigmore manifestuje swą obecność w osobie króla więzienia, przerażającego Jacksona Jonesa (Brian McCardie – to też wybitna rola). Diabeł zawsze gotów jest poklepać cię po plecach i szepnąć: „Pomożesz mi, ja pomogę tobie”. Skoro jest diabeł, to musi być i anioł – siostra zakonna, która służy więźniom duchową pociechą i prowadzi grupę wsparcia: pod jej okiem trudna młodzież spotyka się z wybranymi więźniami, by posłuchać opowieści o tym, jak łatwo można złamać sobie życie. Czy można być lepszym? Nie dowiesz się dopóty, dopóki nie spróbujesz. Ale najważniejsze pytanie to pytanie o przebaczenie i miłosierdzie. Nie możesz pobłażać sobie, wybierając ścieżkę łatwiejszą i bezpieczniejszą. Jeśli jednak zrozumiesz, jakie zło wyrządziłeś, i poświęcisz się dla innych, to możesz liczyć na miłosierdzie, możesz ujrzeć błysk nadziei. Tylko najtrudniejsze drogi dokądś naprawdę prowadzą.