Drugi sezon jednego z najlepszych seriali telewizyjnych ostatniej dekady ujawnia wreszcie kierunek całej opowieści, pokazując fascynującą, powolną przemianę Waltera White’a. Bohater, dotąd zabawny i żałosny w roli amatora wśród prawdziwych przestępców, staje się kimś zupełnie innym, za każdym razem tłumacząc sobie, że to tylko drobne ustępstwo wywołane potrzebą chwili. Genialna rola Bryana Cranstona sprawia, że ta nieodwracalna droga w stronę mroku staje się wyjątkowo wciągająca do obejrzenia.
Drugi sezon jednego z najlepszych seriali telewizyjnych ostatniej dekady pokazuje wreszcie, ku czemu całość zmierza. W sezonie pierwszym poznaliśmy chorego na raka nauczyciela chemii, który by pozostawić swej rodzinie godziwy spadek, postanowił produkować metamfetaminę. Pan White (genialna rola Bryana Cranstona) wydawał się dotąd postacią zabawną i żałosną na zmianę, porywającą się na coś zupełnie poza jego zasięgiem. Czego mógłby bowiem szukać pierdołowaty belfer wśród prawdziwych twardzieli, mordujących konkurencję bez zmrużenia oka? Jednak bohater drugiego sezonu to już inny człowiek, a obserwowanie tej powolnej, nieodwracalnej przemiany jest fascynujące. White przekracza kolejne granice, za każdym razem tłumacząc sobie, że robi tylko drobne ustępstwo wywołane potrzebą chwili. Jednak kiedy skończycie oglądanie ostatniego odcinka drugiej serii, będziecie mieć już pewność, że dawny miły starszy pan zmierza prosto w otchłań.