ReżyseriaMatt Duffer i Ross Duffer
WystępująMillie Bobby Brown, Finn Wolfhard
Rok produkcji2022

Najlepszy dotąd sezon serialu zachwyca mroczniejszym tonem i czułością w ukazywaniu dorastających bohaterów, choć traci na wymuszonym wątku sowieckim i manierycznej grze Winony Ryder.

Sześć lat minęło od premiery pierwszego sezonu i narodzin popkulturowego fenomenu, jakim okazała się popularność serialu braci Duffer „Stranger Things”. Bohaterowie dorastają, zmienia się klimat. Historia, która z początku była pastiszem klimatów ze Stevena Spielberga i Stephena Kinga, teraz zamieniła się w opowieść bardziej spowinowaconą z „Koszmarem z ulicy Wiązów” czy „Egzorcystą”. Zmienił się też styl opowiadania – każdy z siedmiu odcinków czwartego sezonu (będą jeszcze dwa epizody – na początku lipca) to właściwie pełnometrażowy film, najdłuższy z nich liczy ponad półtorej godziny. Starzy znajomi rozdzieleni w finale sezonu trzeciego prowadzą osobne życie – jedni w Kalifornii, inni wciąż w miasteczku Hawkins. A jeden nawet w rosyjskim więzieniu na Kamczatce. Jedno się nie

zmieniło – w tajemniczym alternatywnym wymiarze zwanym Drugą Stroną wciąż czai się zło szukające wrót do naszego świata. Objawia się w formie tajemniczej istoty zwanej Vecną, która buduje swoją moc, odbierając życie kolejnym ofiarom i żerując na ich wyrzutach sumienia. K

limat robi się coraz bardziej mroczny, ale najnowszy sukces bracia Duffer zawdzięczają nie warstwie fantastycznej, lecz delikatności, z jaką opisują relacje między młodymi bohaterami. Ci weszli już w trudny czas pierwszych miłości (i pierwszych wątpliwości); próbują znaleźć dla siebie nowe miejsce, a jednocześnie pielęgnować dawne przyjaźnie. Kibicujemy im, kibicujemy mocno, bardziej przejmując się tym, czy ocalą to, co ważne, niż tajemnicą nowego potwora z Drugiej Strony. Jednocześnie wiele ciekawych rzeczy dzieje się

w warstwie fabularnej – wreszcie poznajemy przeszłość Jedenastki, obdarzonej szczególnymi mocami dziewczyny wychowanej w tajnym laboratorium. Czwarty sezon „Stranger Things” jest najlepszy z dotąd nakręconych, ale nie ostatni. Zwieńczy go sezon piąty, a potem – być może – nadejdzie pora na szalony spin-off (na razie jego sekretu bracia Duffer nie zdradzili nawet Netflixowi). Żeby nie poprzestać na słodzeniu: wątek sowiecki robi wrażenie wciśniętego na siłę tylko po to, by pozbawić nastoletnich bohaterów opieki dorosłych. Winona Ryder gra już tak manierycznie, że jej postać zamienia się w karykaturę samej siebie z pierwszego sezonu. No i widać, że dzieciaki starzeją się nierówno (to już nie wina twórców) – Nancy Wheeler (gra ją Natalia Dyer) wygląda już, jakby była 30-letnią bibliotekarką.

← PoprzedniaNastępna →