ReżyseriaPhilip Barantini
WystępująStephen Graham, Vinette Robinson
Rok produkcji2021

Nakręcony jednym ujęciem, świetnie poprowadzony dramat z rewelacyjnym Stephenem Grahamem bezlitośnie odsłania stres, konflikty i autodestrukcję skrywane za drzwiami eleganckiej restauracji.

Oglądając „Punkt wrzenia”, trudno nie wspominać kapitalnych książek o życiu szefa kuchni, które wyszły spod pióra Anthony’ego Bourdaina. Kojarzymy ekstremalny stres z życiem żołnierzy w misjach specjalnych (albo kontrolerów lotów), tymczasem to kuchnia znanej restauracji bywa linią frontu, z której wrócić można równie ciężko potrzaskanym psychicznie. Życie na 110 procent, nagminne wspomaganie się narkotykami lub starą, dobrą wódą – tak, film Philipa Barantiniego prowadzi nas do tego właśnie świata. Zaczęło się od filmu krótkometrażowego z roku 2019, scenariusz został rozbudowany, obsada powiększona, ale pozostał chwyt formalny: kilka godzin z życia szefa kuchni pokazanych

jednym ujęciem. Ekipa nakręciła film cztery razy, ujęcie numer trzy zostało uznane za wystarczająco dobre; film w ubiegłym roku trafił na festiwal filmowy w Karlovych Varach, w styczniu tego roku do brytyjskich kin, a teraz obejrzeć go można w HBO Max. To popis podwójny – rewelacyjny jest Stephen Graham w roli restauratora, którego życie wali się w gruzy, oraz Barantini, który wyreżyserował całość i poprowadził pewną ręką. Chwyt formalny nie jest sztuką dla sztuki. Aleksander Sokurow użył go w „Rosyjskiej arce” dla kontemplacji, Barantini obrócił go w narzędzie potęgujące dramat. Szybko zapominamy o tym, że oglądamy jedno ujęcie; kamera wprowadza nas w sam środek emocji, konfliktów (jawnych i ukrytych) wprowadzonych na

scenę postaci. Zaczyna się od wizyty inspektora brytyjskiego sanepidu, który ma załodze eleganckiej knajpy sporo do wytknięcia. Zanim zdążą to przetrawić, trzeba będzie już zająć się głodnymi gośćmi. Pojawia się konkurent (i dawny mentor) głównego bohatera, pojawia się ważny influencer, którego wszyscy chcą zadowolić, a poza tym tłum innych klientów, bo święta za pasem i każdy chciałby sobie podarować odrobinę luksusu. A za chwilę pytanie: „Kto najbardziej nawalił?”, kiedy jeden z gości zaczyna się dusić, bo ma alergię na orzechy, których w wybranej przez niego potrawie być nie powinno. Biorące na widelec szefów kuchni filmy „Szef” Jona Favreau czy „Ugotowany” z Bradleyem Cooperem były krzepiącymi bajkami o zbawiennych skutkach cofnięcia się o krok, by odnaleźć szczęście w życiu. „Punkt wrzenia” jest opowieścią ponurą o bohaterze, który tego luksusu nie ma, a który pogrąża się na własne życzenie. Mało kto wychodzi cało z prób o charakterze niszczącym.

← PoprzedniaNastępna →