ReżyseriaElizabeth Chai Vasarhelyi, Jimmy Chin
WystępująElon Musk, Bob Behnken
Rok produkcji2022

Pełen pionierskiego ducha dokument z bliska pokazuje historyczny lot Crew Dragon Demo-2 oraz ludzkie lęki i ciężar odpowiedzialności stojące za sukcesem SpaceX.

Choć do Netflixa wjechał już osobny dokument biograficzny o Elonie Musku, to ja chciałbym zachęcić do obejrzenia przede wszystkim filmu opowiadającego o jego własnym prywatnym programie kosmicznym. „Powrót w kosmos” to produkcja chwytająca za serce, przywracająca wiarę w ludzkie możliwości i wskrzeszająca ducha kosmicznego pionierstwa, który poprzednio obecny był w USA pół wieku temu, gdy Kennedy ogłosił plan wysłania człowieka na Księżyc. Jimmy Chin i Elizabeth Chai Vasarhelyi, małżeński duet cenionych twórców filmów dokumentalnych (m.in. Oscar za „Free Solo”), towarzyszyli z kamerami pracownikom SpaceX przygotowującym misję Crew Dragon Demo-2. 30 maja

2020 r. prywatnej firmie stworzonej niemal dwie dekady wcześniej udała się rzecz zarezerwowana dotąd jedynie dla kosmicznych mocarstw – wysłanie kosmonautów na orbitę Ziemi. Lot odbywał się w ramach współpracy z NASA (SpaceX wygrał walkę o kontrakt), a pasażerowie lecieli na Międzynarodową Stację Kosmiczną, ale całość pozostaje przedsięwzięciem prywatnym. W

pierwszych partiach filmu sporo jest o Elonie Musku – co nie dziwi, w końcu od jego fortuny, jego pomysłów i marzeń rozpoczął się ten nowy rozdział w dziejach kosmicznej eksploracji. Potem coraz więcej miejsca zajmują kosmonauci Bob Behnken i Doug Hurley (oraz ich rodziny). Liczenie miliardów nagle

okazuje się nieważne w obliczu najprostszych ludzkich lęków: czy mój mąż wróci żywy z tej misji? Co powiedzieć dzieciom – że tata ryzykuje życie? Pamiętajmy, że droga SpaceX do sukcesu okupiona była licznymi porażkami, był czas, kiedy rakiety Falcon płonęły jak zapałki. Jednym z najbardziej wzruszających – ale i dających do myślenia – fragmentów filmu jest ten, kiedy widzimy Muska w głębokim stresie podczas przygotowań do odliczania i startu oraz gdy odpowiada na pytania dziennikarzy o bezpieczeństwo astronautów. Czym innym jest snucie pięknych planów na konferencjach prasowych i rzucanie frazesów o tym, że rasa ludzka musi stać się gatunkiem międzyplanetarnym, a czym innym mierzenie się ze świadomością, że jest się odpowiedzialnym za życie ludzi, których być może wysyła się na śmierć. Kamery uchwyciły ten lęk, tę samotność, to przygniatające brzemię odpowiedzialności. Fajnie być miliarderem – ale nie w takich chwilach.

← PoprzedniaNastępna →