ReżyseriaAnthony Fabian
WystępująLesley Manville, Isabelle Huppert
Rok produkcji2022

Baśniowa opowieść o londyńskiej wdowie marzącej o sukni Diora urzeka lekkością, wdziękiem i znakomitą rolą Lesley Manville.

Oto bajka – twórcy filmu „Paryż pani Harris” mrugają do nas od samego początku. Przez londyńską mgłę kroczy kobieta w płaszczyku i kapeluszu, niewiele brakuje, by potrącił ją kominiarz na rowerze – ale to nie Mary Poppins szykuje się, by zapukać do drzwi rodziny Banksów. To pani Harris z Battersea, która 12 lat po wojnie nie może się pogodzić z faktem, że nie ujrzy już ukochanego męża (zginął jako pilot nad Warszawą). Zauroczona widokiem sukienki od Diora w szafie damy, u której sprząta, wdowa Harris postanawia uskładać na własną. Wydatek? Bagatela 500 funtów. W roku 1957 była to równowartość dzisiejszych 15 tys. funtów (oto skala wyzwania). Plus, oczywiście, koszt podróży do Paryża. Pani Harris oszczędza na ogrzewaniu i świetle, gra na wyścigach i obstawia mecze, przede wszystkim jednak nie przestaje wierzyć, że jej się uda. Do optymistów świat należy. Powieść Paula Gallico, oryginalnie wydana w roku 1958, przeniesiono na ekran już po raz czwarty, ale nigdy dotąd nie dokonano tego z taką lekkością i wdziękiem. Największy w tym udział Lesley Manville, która jest w roli Ady Harris doskonała. Gdy akcja przenosi się do Paryża, bajka wznosi się na kolejny poziom, bo pani Harris wkracza między postacie z wyższej sfery: kierującą domem Diora Claudine Colbert (Isabelle Huppert) czy markiza de Chassagne (Lambert Wilson). Samego Christiana Diora zagrał Philippe Bertin. Zabawy nie psują nawet powielane na ekranie stereotypy (wino, bagietka, kabaret, fascynacja Sartre'em), hasło „we Francji robotnik jest królem”, mało odkrywcze kpiny z bogaczy. Pani Harris ma bowiem dobre serce i mądrą głowę, czym podbija świat także poza Londynem. Kolejna (czwarta!) ekranizacja powieści Paula Gallico z 1958 r. jest pierwszorzędną konfekcją filmową, którą warto wyłuskać spośród hałaśliwej, streamingowej tandety. Dodatkowym powodem do uśmiechu są szpile wbijane przez brytyjskich scenarzystów sąsiadom zza kanału La Manche: śmieciarze strajkują, „więc cały Paryż pachnie jak ja” – informuje kloszard z szerokim uśmiechem. Stolica Francji emanuje urokiem przebrzmiałym tudzież dekadencją. Bo przyszłość należy do ludzi robotnych i ogarniętych – jak pani Harris.

← PoprzedniaNastępna →