ReżyseriaShaka King
WystępująLaKeith Stanfield, Daniel Kaluuya
Rok produkcji2021

Recenzent zarzuca „Judaszowi i Czarnemu Mesjaszowi” bezkrytyczne gloryfikowanie przemocy, marksizmu i Czarnych Panter kosztem historycznej złożoności.

Marks i Lenin mieli rację, ich idee należy wprowadzać w życie z karabinem w dłoni, Amerykę zamieszkują (i rządzą nią) biali faszyści, a dla walki z faszyzmem poświęcić warto wszystko, nawet życie. Nie jest to przesłanie filmu propagandowego Mosfilmu z lat 50. XX w., wyprodukowanego na zlecenie Stalina, lecz obrazu nagrodzonego w tym roku dwoma Oscarami (najlepsza rola drugoplanowa męska i muzyka). Mieliśmy w ostatnich latach kilka niepokojących filmów: „Czarne bractwo. BlackKkKlansman” Spike’a Lee sugerowało, by czarnoskórzy Amerykanie przygotowywali się do wojny rasowej.

W „Billie Holiday” stawiano tezę, że rząd amerykański, a dokładnie FBI, skonstruował spisek zmierzający do mordowania najbardziej wartościowych przedstawicieli mniejszości. „Judasz i Czarny Mesjasz” przesuwa granice jeszcze dalej: to wprost pochwała przemocy i marksizmu, hymn ku czci terrorystycznej organizacji Czarne Pantery, notorycznie przedstawianej teraz przez Hollywood jako coś na kształt szlachetnej partyzantki działającej w dyktaturze. Cóż, żyjemy w czasach, kiedy nawet terroryści z Hamasu opisywani są przez lewicowe media jako humaniści troszczący się głównie o potrzeby socjalne swych pobratymców. Gdzie są granice tego szaleństwa?

Pisał celnie kilka tygodni temu Łukasz Adamski w internetowym tygodniku TVP Info, że słuszny gniew czarnoskórych Amerykanów domagających się zadośćuczynienia za czasy pogardy zagrabiony został przez marksistów. Film „Judasz i Czarny Mesjasz” przypomina natomiast o tym, że nie są to związki nowe. Od początku najbardziej radykalne odłamy ruchu antyrasistowskiego penetrowane były – jeśli nie po prostu tworzone – przez ekstremistów marksistowskich oraz (w przypadku Nation of Islam) ekstremistów religijnych. Jeśli ktoś krytykuje tych ostatnich, to tylko dlatego, że zagięli parol na Malcolma X, świeckiego świętego Afroamerykanów, także postać mocno kontrowersyjną. Reżyser Shaka King nominowany został za „Judasza…” do Oscara w kategorii najlepszy film i najlepszy scenariusz. Chciałbym wierzyć, że był to jedynie wyraz stadnej głupoty wywołanej przez polityczną poprawność. Obawiam się jednak, że to objaw ciężkiej choroby trapiącej współczesną Amerykę.

← PoprzedniaNastępna →