Trzeci sezon „Reachera” imponuje świetnym tempem, błyskotliwymi dialogami i wyrazistym starciem dobra ze złem, pozostając równie udany jak poprzednie odsłony.
„Siła perswazji” to jedna z lepszych powieści w cyklu o Jacku Reacherze – teraz stała się podstawą trzeciego sezonu serialu Amazon Prime. Pierwsze dwa sezony były wielkimi hitami, widzę więc długą i jasną przyszłość przed tym przedsięwzięciem, skoro książek o tym bohaterze powstało już grubo ponad 20. Zaczyna się od próby porwania i zastrzelenia policjanta, a potem napięcie rośnie. Reacher łączy siły z agentką antynarkotykową, by wkraść się w łaski bogacza podejrzewanego o udział w szmuglowaniu prochów. Szybko okazuje się, że kandydatów na główny czarny charakter jest więcej, w tym niejaki Francis Xavier Quinn, o którym Reacher mówi, że to najgorszy człowiek, jakiego
spotkał w życiu. Tempo opowieści jest świetne, dialogi błyskotliwe, granica między złem a dobrem nakreślona wyraźnie. Jeśli w walce ze złoczyńcami trzeba będzie czasem nagiąć przepisy, to wińmy niewydolny system, a nie nieustraszonych mścicieli. Trzeci sezon „Reachera” jest równie dobry jak poprzednie. Żeby fabuły z ekranizowanej książki wystarczyło na cały sezon (osiem odcinków), trzeba było trochę rzeczy dopisać. Zwraca uwagę przede wszystkim to, że Reacher zwraca się o pomoc do swej dawnej podwładnej z żandarmerii wojskowej (a zarazem sympatii) Frances Neagley. Trwają prace nad spinoffem, w którym to ona będzie główną bohaterką (obsesja Hollywood na punkcie „strong
female lead” nie zna granic). Wygląda więc na to, że czeka nas budowa całego „Reachereverse”, uniwersum, wewnątrz którego powstawać będą rozmaite krzyżujące się ze sobą historie. Myślę, że pokazuje to także, jaki pomysł na rozwój innej franczyzy – 007 – ma Amazon, który naciska, żeby pod jego skrzydłami powstał nie kolejny film kinowy o Jamesie Bondzie, lecz serial, a potem zapewne kilka seriali. W erze streamingu liczy się sztuka rozmnażania kontentu, fanom zamiast wyjątkowych emocji raz na kilka lat trzeba oferować emocje mniejsze, ale za to często. Teraz np. fani Reachera emocjonują się nadchodzącym w trzecim sezonie pojedynkiem między potężnym Reacherem a osobnikiem wyższym od niego o głowę. Olbrzyma Paula „Pauliego” van Hovena zagrał Olivier Richters, holenderski kulturysta o wzroście 2,18 m, co kwalifikowałoby go raczej do popisów w „Grze o tron”, ale jako twardziel z Maine też się przyda.