Serial science fiction kanału SyFy, inspirowany nowelą George'a R.R. Martina, opowiada o wyprawie statku „Nightflyer" na spotkanie Obcych, mogących pomóc ludzkości opuścić nawiedzaną przez plagi Ziemię. Główną słabością produkcji jest bezładne wymieszanie ogranych motywów — od potężnego telepaty i zbuntowanego „ducha w maszynie" po wymykający się spod kontroli obcy wirus — z których żaden nie został dobrze wykorzystany. Całość jest mało emocjonująca, a rozciągnięta na dziesięć godzin historia nudzi i kończy się bez rozwiązania.
To nie jest oryginalny serial Netflixa, lecz zakup produkcji amerykańskiego kanału SyFy. Nowości tak słabej powinna wstydzić się każda stacja. Rok 2093, Ziemianie szukają sposobu na opuszczenie nawiedzanej przez plagi planety. Statek „Nightflyer” wyrusza na spotkanie Obcych – czy Volcrynowie pomogą nam opuścić Układ Słoneczny? Serial inspirowany nowelą George’a R.R. Martina okazuje się wyjątkowo nudnym horrorem, w którym zmiksowano rozmaite motywy, z żadnego nie robiąc dobrego użytku. Facet z siekierą, potężny telepata, zbuntowany „duch w maszynie”, bogacze i ich złowrogie knowania, obcy wirus wymykający się spod kontroli itd. Wszystko to jest podane w mało emocjonujący sposób. Co gorsza, finał niczego nie rozwiązuje, a widz czuje, że chyba zmarnował 10 godzin życia. Macie wybór, więc nie popełniajcie tego błędu.