ReżyseriaDavid Yates
WystępująEddie Redmayne, Jude Law
Rok produkcji2022

Trzecia część serii grzęźnie w szczątkowej fabule, drętwych dialogach i pozbawionych dawnego uroku bohaterach, potwierdzając twórcze wyczerpanie franczyzy.

Nie było okazji poznęcać się przy okazji premiery kinowej, zrobię to w chwili, gdy film „Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a” trafia na płyty DVD. Po pierwsze, jest nad czym się znęcać, po drugie, trzeba odnotować, jak ideologiczne szaleństwa składają do grobu niezwykle popularną franczyzę. Dokrętka nowych opowieści do świata Harry’ego Pottera miała być przecież źródłem dochodów Warnera przez dwie dekady, tymczasem po trzecim filmie serii prace nad kolejnymi wstrzymano. A przecież zapowiadano ich pięć. Kasa też się nie zgadza – film kosztujący 200 mln dol. zarobił łącznie na świecie nieco ponad 400 mln. Co oznacza, że po odjęciu wydatków na reklamę i marketing przed-

DVD

sięwzięcie było tylko minimalnie opłacalne. Przypomnę, że trzeci film serii oryginalnej, czyli „Harry Potter i więzień Azkabanu”, kosztował 130 mln, a zarobił niemal 800 mln. Tak to się robi. Z

ostawię z boku dyskusję o tym, jakim numerem na wyrwę było wyciskanie na siłę kolejnej serii filmów z tego samego świata, ale bez ukochanych bohaterów. Zajmę się jakością samego cyklu. Pierwszy film „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” miał jeszcze wdzięk i wciągającą intrygę. Drugi („Zbrodnie Grindelwalda”) zamieniał się w męczącą tyradę o rasizmie i nietolerancji. Trzeci, „Tajemnice Dumbledore’a”, to już pełna katastrofa. Fabuła jest szczątkowa, dialogi słuszne, to znaczy drętwe, niemal

wszystkie postacie utraciły swój urok i wyglądają na zmęczone kolejnym dniem w pracy (łącznie z Eddiem Redmaynem w roli Newta Skamandera, który niósł na swych barkach sukces filmu pierwszego). Nic tu nie porywa – ani kolejne fantastyczne stwory, ani wymuszona, rozciągnięta sekwencja walki czarodziejów, kiedy to ziewamy, obserwując, jak przez kwadrans jacyś ludzie machają patykami, a inni zamieniają się w czarne dymki. C

ałość pogrąża absurdalny pomysł dopisania homoseksualnej przeszłości przyszłemu dyrektorowi Hogwartu, czyli Albusowi Dumbledore’owi. Film otwiera sprzeczka dawnych męskich kochanków o pryncypia, odkrywamy też, że za młodu złożyli przysięgę krwi. Jak teraz oglądać serię o Harrym Potterze, wiedząc, że mentorem małoletniego czarodzieja jest niemal wszechmocny osobnik, który może spoglądać na niego jak na smaczny kąsek? Tej tajemnicy akurat nie było nam w czarodziejskim świecie potrzeba.

← PoprzedniaNastępna →