Kolejna kinowa wersja przygód Fantastycznej Czwórki wpisuje się w pasmo nieudanych ekranizacji tego komiksu i okazała się jedną z największych finansowych klap 2015 roku. Josh Trank nie sprawdził się w roli autora efektownego blockbustera, co kosztowało go utratę posady reżysera jednej z kolejnych części „Gwiezdnych wojen”. Jedynym mocnym punktem filmu jest obsada, zwłaszcza Miles Teller jako Pan Fantastyczny i Kate Mara jako Niewidzialna Kobieta, natomiast scenariusz i efekty specjalne cofają filmy z uniwersum Marvela o co najmniej 15 lat.
Jakaś klątwa ciąży nad kinowymi ekranizacjami opowieści o Fantastycznej Czwórce. Pierwsza, niskobudżetowa, wersja z 1994 r. nigdy nie trafiła do kin. W latach 2005 i 2007 dwa filmy wyprodukowało studio 20th Century Fox, ale recenzje były kiepskie, wpływy zaś średnie. A teraz prawdziwa katastrofa – najnowsza produkcja to jedna z największych finansowych klap roku 2015. Reżyser Josh Trank nie sprawdził się w roli autora efektownego blockbustera. Kosztowało go to słono – po klęsce „Fantastycznej Czwórki” stracił posadę reżysera jednej z kolejnych części „Gwiezdnych wojen”. W jego ekranizacji komiksu o czwórce naukowców przemienionych w obdarzonych supermocami herosów dobra jest właściwie tylko obsada, zwłaszcza Miles Teller jako Pan Fantastyczny i Kate Mara jako Niewidzialna Kobieta. Scenariusz i efekty specjalne cofają filmy z uniwersum Marvela o przynajmniej 15 lat.