Rodzina próbuje przetrwać na Ziemi opanowanej przez niezwykle szybkie i trudne do zabicia istoty obdarzone wyjątkowo czułym słuchem, dlatego każdy dźwięk może oznaczać śmierć. To jedna z najmocniejszych produkcji fantastycznych 2018 roku, zręcznie wykorzystująca klasyczne motywy SF.
„Ciche miejsce” to jak dotąd najlepszy film fantastyczny roku 2018, sensacja równie wielka i zaskakująca jak świetny horror „Uciekaj!” („Get Out!”) Jordana Peele’a w roku ubiegłym. Oglądamy oto Ziemię terroryzowaną przez obce istoty: drapieżne, niezwykle szybkie i obdarzone wyjątkowo czułym słuchem. W dodatku niesłychanie trudne do zabicia. Skąd się wzięły, ile ich jest, dlaczego nasza cywilizacja tak szybko poszła w rozsypkę – tego wszystkiego możemy się tylko domyślać. To, co ważne, to fakt, że wroga można przechytrzyć, trzeba być tylko niesłychanie pomysłowym, przezornym, cierpliwym i… cichym. I tak właśnie stara się czynić rodzina, której perypetie śledzimy. W rolach głównych Emily Blunt i John Krasinski, który jest także scenarzystą i reżyserem. Bardzo dobrym reżyserem, warto dodać, bo historię wykorzystującą elementy znane z klasyki SF opowiada tak zręcznie, że od początku do końca serce bije nam szybciej, a włosy się jeżą na głowie.