ReżyseriaJuel Taylor
WystępująJohn Boyega, Jamie Foxx
Rok produkcji2023

Brawurowa mieszanka komedii kryminalnej, science fiction i blaxploitation łączy świetne aktorstwo z przesłaniem o odpowiedzialności za własną wspólnotę.

Najlepszy wakacyjny film Netflixa ukryty jest w oceanie śmiecia. Premier niby dużo, ale nie ma na czym oka zawiesić, a gdy już zawieszamy – jak na trzecim sezonie „Wiedźmina” – to rozczarowanie. Tymczasem „Sklonowali Tyrone’a” to film zabawny, niegłupi i świetnie zagrany. W dodatku z mocno niemodnym przesłaniem, co może tłumaczyć, dlaczego streamingowy gigant niespecjalnie przykłada się do promocji. W dzielnicy Glen trupem pada lokalny diler Fontaine (John Boyega). Następnego dnia znów przechadza się po okolicy. Śladów po kulach brak, a tego, co wydarzyło się wczoraj, nie pamięta. Tytuł filmu zawiera słowo „klonowanie”, więc wiemy, co się święci – to nowy Fontaine, replika poprzedniego. Ale kto stoi za tym proce-

derem? Jak daleko sięga spisek (szybko orientujemy się, że to spisek) i jakie są jego cele? Tajemnicę wyjaśnić próbuje niedobrane trio, oprócz Fontaine’a jego znajomy alfons (świetna rolka Jamiego Foxxa) tudzież ulubiona prostytutka tego ostatniego (Teyonah Parris). W śledztwie kierują się wnioskami płynącymi z lektury powieści kryminalnych o Nancy Drew. Czymś muszą – wszak nie są detektywami. T

o, co zaczyna się jako komedia kryminalna i płynnie przechodzi w farsę science fiction, od pewnego momentu okazuje się opowieścią z bardzo ciekawym morałem. W nierównej walce (we wszystkich thrillerach spiskowych wróg jest przepotężny) nadejdzie moment, gdy nasi bohaterowie będą musieli dokonać rachunku sumienia.

I tu nadchodzi czas nieoczywistego w dzisiejszych czasach, niemodnego przesłania. Diler zamiast przyuczać dzieciaka do brudnych sprawek, zobaczy w nim człowieka, prostytutka zamiast opowiadać o marzeniach, spróbuje je zrealizować, alfons dojdzie do wniosku, że jego profesja to ślepy zaułek. A wszyscy zrozumieją, że tylko razem mogą ocalić swoją dzielnicę. Sami robimy sobie krzywdę – uczą Afroamerykanów twórcy filmu – więc zacznijmy od naprawy tego, co sami możemy naprawić. Inaczej zawsze ktoś inny będzie nami manipulował, dzielił, rządził i eksperymentował. Debiutancki film Juela Taylora (scenarzysty filmu „Creed II”) to piorunująca mieszanka „Archiwum X”, absurdalnego humoru, kina społecznego i hołd dla kryminałów blaxploitation z lat 70. Popularne ostatnio krzyżowanie gatunków i mnożenie cytatów z popkultury jest jednak w tym przypadku czymś więcej niż pustą zabawą. A robota aktorska – wyśmienita.

← PoprzedniaNastępna →