Przenikliwy dramat o ofierze dawnego uwiedzenia i sieci manipulacji odsłania, jak bohaterowie walczą o kontrolę nad prawdą i własną wersją przeszłości.
Wszyscy udają w tej opowieści. Jedni że są szczęśliwym małżeństwem, inni, że wydarzenia sprzed lat ich nie dotknęły. A ambitna aktorka Elizabeth (Natalie Portman) udaje, że jest przejęta dziejami Grace (Julianne Moore) i zależy jej na prawdzie. W rzeczywistości żeruje na skandalu, żeby zebrać materiały do filmowej roli. Jest na czym żerować: niemal ćwierć wieku wcześniej Grace (pani po trzydziestce) uwiodła 13-letniego Joe (gra go Charles Melton). Po latach wszystko przyschło i – można się łudzić – skończyło dobrze. Grace i Joe wzięli ślub, mają dorastające dzieci i piękny
dom. Nic bardziej mylnego, ukryte za fasadą szczęśliwego życia w Savannah ból, żal, gniew, rozpacz dadzą o sobie znać, gdy tylko Elizabeth zacznie zagłębiać się w historię rodziny. Wszyscy udają i kłamią. Jaka jest więc prawda? Reżyser Todd Haynes („Idol”, „Daleko od nieba”) i jego nominowana do Oscara scenarzystka (Samy Burch) pozwalają widzowi zdecydować. Odpowiedź jest jednak prostsza, niż się wydaje, i w dodatku bardzo dziś niepoprawna. Niektórzy twierdzą, że „Obsesja” to czarna komedia: chyba uruchamiają w ten sposób własny mechanizm ucieczkowy przed niewygodną prawdą. Bo oto w natłoku
historii o tym, jak patriarchat czyni kobiety ofiarami i je wykorzystuje, dostajemy opowieść, w której wektory są odwrócone. To Joe wciąż cierpi z powodu głębokiej traumy, to on był ofiarą, choćby nie wiem, ile razy Grace powtarzała, że sam tego chciał i nad wszystkim miał kontrolę. Doprawdy? Zastanówmy się, jak napalony siódmoklasista może być równorzędnym partnerem dla doświadczonej 30-latki, która jest mistrzynią emocjonalnej manipulacji. I nawet teraz kontroluje swego dorosłego męża jak ulubione domowe zwierzątko. Tych manipulacji na ekranie jest więcej, każdy rozgrywa tu własną partię. Obserwowanie Natalie Portman naśladującej Julianne Moore jest przyjemnością samą w sobie, ale w centrum „Obsesji” są sieci kłamstw, tkane (z różnych powodów) i przez bohaterów skandalu, i przez tych, którzy się w jego orbicie. A także władza. Władza, która, jak wynika z filmu Haynesa, nie należy do mężczyzn, lecz do tych, którzy zdecydują się jej użyć.