ReżyseriaLawrence Kasdan
WystępująMartin Short, Steve Martin
Rok produkcji2026

Ciepły dokument o Martinie Shorcie pokazuje, że za jego wieloletnią karierą, optymizmem i odpornością stoją rodzina, przyjaźnie oraz filozofia niemarnowania krótkiego życia.

Przystojny nie był, chęci do nauki też mu brakowało, od małego za to naśladował Franka Sinatrę i marzył o takiej sławie. Przeszedł drogę podobną do tej, jaką przeszło wielu innych kanadyjskich komików: lokalna popularność w Toronto, występy z grupą Second City, potem telewizja. A jak telewizja, to prędzej czy później „Saturday Night Live”, a skoro „SNL”, to prędzej czy później i Hollywood. Martin Short to aktor i komik z tego samego pokolenia co John Belushi, Dan Aykroyd, John Candy, Steve Martin czy Chevy Chase, ale zwykle pozostawał w ich cieniu. Kinowa publiczność pierwszy raz ujrzała go w komedii „Trzej amigos”, u boku dwóch ostatnich.

Reżyserem dokumentu „Krótka historia Martina Shorta” („Marty, Life Is Short”) jest hollywoodzki weteran Lawrence Kasdan, prywatnie przyjaciel Shorta. Grono tych przyjaciół jest zresztą imponujące; gdy przyjdzie czas na filmy z prywatnego archiwum, zobaczymy, jak w posiadłości Shortów bawią się w Boże Narodzenie i w wakacje Steven Spielberg i Tom Hanks z całymi rodzinami i wiele innych sław. Tak naprawdę bowiem film o Martinie Shorcie jest filmem o rodzinie. Oczywiście mamy też opowieść o tym, jak rozwijała się jego kariera, łącznie z zaskakującym zwrotem akcji, gdy w 1992 r. został gwiazdą musicali na Broadwayu. Okazało się, że naprawdę potrafi śpiewać. Może nie jak Sinatra, ale wystarczająco dobrze, żeby wypełniać sale w miejscu, gdzie gromadzi się najbardziej wybredna publiczność na świecie. Ale wszystkiego tego nie byłoby, gdyby nie rodzina. Najmłodszy spośród pięciorga rodzeństwa od małego zachęcany był, by rozwijać swe artystyczne umiejętności. Między 12. a 20. rokiem życia dotknęła go seria rodzinnych tragedii, kolejno umierali najstarszy brat, matka, wreszcie ojciec. To wtedy Short przyjął za swą filozofię prostą zasadę: „Życie jest krótkie, nie ma co go marnować”. I pełen uporu, optymizmu oraz stoickiego spokoju zajął się pracą. Która też nie przebiegłaby tak świetnie, gdyby nie znalazł odpowiedniej kobiety, z którą przeżył niemal całe życie, gdyby nie dzieciaki, które adoptowali, gdyby nie przyjaźnie. „98 proc. twoich przedsięwzięć kończy się klęską” – mówi Short, którego kariera pełna była spektakularnych katastrof. Ale dziś wszędzie jest potrzebny i otaczają go ludzie pełni miłości. Znaczy: wygrał życie.

← PoprzedniaNastępna →